środa, 19 lutego 2020

Karina Bonowicz- Gdzie diabeł mówi dobranoc TOM 1 Księżyc jest pierwszym umarłym.

Witajcie!

Dzisiaj przedstawię Wam książkę, która skradła moje serce, czyli książkę Kariny Bonowicz "Gdzie diabeł mówi dobranoc" jest to pierwszy tom serii "Księżyc jest pierwszym umarłym" . Tą recenzje napisałam w październiku 2019. Jakoś nie mogłam się przekonać aby ją wstawić. Jednak już zmówiłam kolejną część, więc stwierdziłam, że skoro sięgam już po kolejną część to chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na ten temat. 




Znalezione obrazy dla zapytania: gdzie diabeł mówi dobranoc

OPIS:

Po śmierci rodziców Alicja musi się zmierzyć z całkiem nową dla niej sytuacją. Musi się przeprowadzić do ciotki, której nigdy wcześniej nie widziała, na dodatek do zabitej dechami wsi na Podkarpaciu, Czarcisławia. Całą wioskę wzdłuż i wszerz przejść z buta w 5 min. Nie jest specjalnie zachwycona wyjazdem z Warszawy. Jak to każda mała wioska Czarcisław ma swoją legendę. Mówią, że czwórka przyjaciół została wygnana z wioski bo ludzie mówili, że używają magii. Przyjaciele rozeszli się w cztery różne strony świata, jednak za każdym razem spotykali się w jednym miejscu- przy czarcim kamieniu (dlatego wioska nazywa się Czarcisław-od tego kamienia). Przy nim ubili pakt z Diabłem. Ich potomkowie odczuwają konsekwencje tego paktu. 
Alicja musi się nie tylko zmierzyć z całkiem nową sytuacją ale również z dziwakami na tej wsi oraz innymi rzeczami, które ją tam spotykają. Musi zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem. Czy uda jej się wykonać zdanie? Czy odkryję swoją prawdziwą naturę? 


Opinia:

Książka pełna słowiańskich wierzeń i fantastycznej fantastyki (masło maślane) dla młodzieży. Książka mnie zachwyciła swoim językiem, sam pomysł jest nieszablonowy. Rzadko czytam książki polskich autorów bo jakoś mnie nie zachęcają. Bardzo się cieszę, że się przekonałam i sięgnęłam po książkę pani Kariny, która wprowadziła mnie w całkiem nowy, wykreowany przez nią świat wymyślonej wioski Czarcisław. 
Co prawda kupiłam ją ze względu na okładkę, bo jestem "sroką" okładkową i bardzo lubię ładne okładki. 

Oczywiście są również minusy. Jednym z nich jest zachowanie naszej głównej bohaterki, Alicji. Jest bardzo "nieogarnięta" i ciągle pyta się o łazienkę. Jest to bardzo nienaturalne. Ona ciągle szuka łazienki XD 

Druga sprawa to podejście jej ciotki. Zamiast jej wytłumaczyć o co chodzi, to ciągle ją zbywa. Pomimo, że Alicja już w miarę wie o co chodzi to ciotka nie chce jej wyjaśnić całej prawdy i ją zbywa. Przecież byłoby prościej gdyby jej wszystko wyjaśniła od razu jak już się dowiedziała w miarę o co chodzi. 

Po trzecie. Ciotka jej mówi, że będzie ją szkolić... pierdu pierdu, ale tak jakby nie chce. 
Pewnie w tym wszystkim chodziło o to, żeby tajemnice odkrywać powoli, domyślać się i tak dalej... ale ja tego nie kupuję w ogóle. Dla mnie to po prostu nie potrzebne komplikacje. 

Wydaję mi się, ze w drugiej części będzie bardziej rozwinięty wątek miłosny, na który czekam bo shipuję niektórych bohaterów. 

Pomimo wielu mankamentów czekam na kolejną część. Książka jest ciekawa i wciągająca. Jak dla mnie na TAK. 



Ode mnie to tyle na dzisiaj. 
Do następnego :) 

niedziela, 10 listopada 2019

The End of the F***ing World 2- Czy kontynuacja była potrzebna?

Witajcie! 



Tak szczerze powiedziawszy mnie chyba ostatni dobija ta "jesienna" depresja. Nie czuję się najlepiej, więc przestałam pisać, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu. Ale już mi trochę przeszło. Czuję się trochę lepiej. 


Niestety odczułam skutki na sobie, tej "jesiennej depresji" ale wydaje mi się, że jest lepiej i mam nadzieję, że nie wróci :) 

Przechodząc do tematu. 



Nie będę Wam oczywiście spoilerować, bo jest to kolejny sezon serialu, który z pewnością większość z Was zna i kojarzy. Ja szczerze powiedziawszy jestem wielką fanką tego serialu i z utęsknieniem czekałam na jego kontynuacje. 
Większość osób uważało, że nie jest potrzebna kontynuacja, dlaczego? 
Bo serial oparty był na komiksie, który tej kontynuacji (z tego co wiem) nie ma. Więc w 2 sezonie nie mieli "podkładki" pod scenariusz w postaci komiksu. 




Jednak ja czekałam na kontynuacje ponieważ chciałam wiedzieć co się dalej stało z moimi ulubionymi bohaterami, z którymi, jak sądzę, trochę się utożsamiałam te dwa lata temu. 




Druga część serialu opowiada o tym co się dzieje dwa lata po wydarzeniach z pierwszego sezonu. Bardzo ciekawa koncepcja, zwłaszcza, że sezon 2 został wypuszczony na platformę Netflix z tego co kojarzę 2 lata i 3 dni po 1 sezonie. 
Z tego co udało mi się dowiedzieć kolejnego sezonu już na pewno nie będzie. 


Czy potrzebna była ta kontynuacja?


Moim zdaniem wcale. Jeżeli serial skończył by się na pierwszym sezonie też jest to w jakiś sposób satysfakcjonujące. 
Jednak ja jestem zaskoczona drugim sezonem w bardzo pozytywny sposób. Trochę się bałam, że będą to takie odgrzewane kotlety i nic nowego nie będzie się działo. Narracja jest prowadzona w podobny sposób jak w pierwszym sezonie. Słyszymy myśli poszczególnych bohaterów. Autorzy serialu zgrabnie naśmiewają się z dennych komedii romantycznych. Widzimy jak bohaterowie dają sobie radę po traumatycznych przeżyciach, które ich spotkały w pierwszym sezonie. Widzimy ich lęki i wahania emocjonalne. Jak nie do końca mogą sobie poradzić sobie z tym co ich spotkało. Ich traumy i lęki. 
Pokazuję nam, że miłość nie jest taka jak w filmie i, że czasami trzeba o nią zawalczyć. 

Tak więc moim zdaniem kontynuacja nie była potrzebna, ale fajnie rozwiązali w niej wszystkie niedokończone wątki i wewnętrzne spory bohaterów. 


Ja polecam obejrzeć obydwa sezony i się przekonać o tym co tak na prawdę w tym serialu stara się nam przekazać autor. Co autor miał na myśli. 


U mnie to na tyle. Do kolejnego postu. 
Cześć. 

sobota, 2 listopada 2019

Recenzja MIYA myPUREexpress

Witajcie! 

Jak widzicie dzisiaj recenzja 5-minutowej maseczki. 
Jest to zdecydowanie coś dla kobiet zapracowanych i nie mających czasu dla siebie. 

Co obiecuję producent?

Ekspresowe oczyszczenie porów i skuteczne działanie na widoczne problemy skórne, już w 5 minut.
Delikatna, przyjemna i szybka w użyciu, łatwo się zmywa i nie pozostawia uczucia ściągnięcia skóry.
Formuła z kompleksem [5% kwas azelainowy + glicyna], różową i białą glinką, olejkiem z nasion malin i jojoba, witaminą E i prowitaminą B5.
Już po 5 minutach oczyszcza odblokowuje pory skórne, zaskórniki i niedoskonałości. Matuje, nawilża i poprawia kondycję skóry, zmniejsza przetłuszczanie skóry tłustej.
Rezultaty:
*97% osób potwierdziło, że ich skóra i pory są oczyszczone z codziennych zanieczyszczeń
*95% osób potwierdziło, że skóra była matowa
Przy regularnym stosowaniu 2 razy w tygodniu wyraźnie zmniejsza widoczność porów, zaskórników i niedoskonałościPrzeciwdziała powstawaniu nowych, reguluje wydzielanie sebum.
Rezultaty:
*95% osób potwierdziło, że odblokowuje pory i zmniejsza ich widoczność
*95% osób potwierdziło, że rozjaśnia skórę i nadaje jej zdrowy wygląd

OPINIA

U mnie maseczka sprawdza się wspaniale. Jeżeli nie mam czasu a widzę, że moja skóra ma problemy nakładam na 5 minut i po krzyku. Nie zastyga tak mocno jak glinki więc nie daję nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. 
Czy daje jakieś nadzwyczajne efekty?
Bo ja wiem. Po użyciu pory są widocznie zamknięte a skóra przyjemnie gładka i nawilżona. Oczywiście nakładam później jeszcze krem nawilżający.
Kiedy nie mam czasu na nakładanie maseczki w płachcie, które na twarzy trzyma się od 15 do 20 min, albo mi się po prostu nie chce nakładam ją po kąpieli na twarz i nakładam w między czasie balsam do ciała. Po tym czasie zmywam. 
Jak nie lubicie tracić czasu polecam z całego serducha. :) 
No i oczywiście opakowanie całkowicie wpisuję się w moją estetykę. 







Na dzisiaj to tyle. Często macie czas na maseczki? Czy jesteście takimi leniami jak ja i nie lubicie czekać tak długo? 

Stewart Martin- Skrzynia Ofiarna Recenzja

Witajcie! 

Wiecie dlaczego założyłam nowego bloga?
Żeby się rozwijać. Jednak idzie mi to dosyć topornie. 
Co mam powiedzieć. Pisanie nie daje mi całkowitego uwolnienia emocji. Stwierdziłam, że randomowo nagram sobie recenzje książki. Na prawdę bardzo się stresuję. Bądźcie proszę wyrozumiali. Nagrałam ją w paru wersjach i wybrałam tą najbardziej "energiczną". Reszta była taka "mdła".

Mam nadzieję, że jak na pierwszy raz nie jest źle. Nie jestem żadnym znawcą literatury, po prostu kocham czytać książki i chciałabym z Wami podzielić się tą miłością. 

Miłego oglądania. :) 


czwartek, 24 października 2019

Say Something

Witajcie! 

Dzisiaj szybki post! 

Say something, I'm giving up on you.
I'll be the one, if you want me to.
Anywhere, I would've followed you.
Say something, I'm giving up on you.


Piosenka smutna ale też bliska mojemu sercu. Ostatnio bardzo odzwierciedlała moje życie osobiste. 

Czułam się przygnębiona, załamana. 
Uratowała mnie MUZYKA. 
Zawsze jest bliska mojemu sercu, jest moim najlepszym przyjacielem. Dziele z Nią smutek i szczęście. 


Więc zapraszam na mój nowy cover. :) Enjoy <3



poniedziałek, 21 października 2019

Semilac flash Galaxy Azzure and Green 663

Witajcie! 

Na dzisiaj przygotowałam dla Was post o pyłku do paznokci z Semilaca. 

Ja od niedawna robię sobie sama hybrydę więc proszę bądźcie wyrozumiali. Wiem, że przede mną jeszcze dużo pracy i muszę jeszcze sporo rzeczy poprawić. 
Zalałam sobie skórki oczywiście i muszę jeszcze sporo poćwiczyć. 

Pyłek mieni się na niebiesko zielono. W opakowaniu wygląda jak takie cienki płatki do nakładania na lakier. Na paznokciach wygląda na prawdę "magicznie". :)   













 To tyle na dzisiaj. Co myślicie o tym pyłku?
Mi się bardzo podoba efekt jaki daje :) 



sobota, 19 października 2019

Recenzja Tattoo Skin Care

Witajcie! 

Ostatnio zauważyłam, że mój tatuaż zaczął blaknąć. Czarny stał się mało czarny i taki szarawy a niebieski wyblakł. Kupiłam więc ten krem w Hebe. Myślałam, że trzeba go stosować jakiś czas żeby były widoczne efekty, jednak zauważyła je już od pierwszego użycia. 

Co obiecuję producent?

Wzmacnia intensywność kolorów tatuażu oraz chroni je przed blaknięciem. Nawilża i odżywia skórę.

OPINIA

U mnie krem się sprawdził i od pierwszego użycia dał efekt mocniejszego koloru na tatuażu. Świetny krem za niską cene. Na promocji za 80 ml zapłaciłam 17 zł. Jest nie testowany na zwierzętach oraz ma znak Vegan Friendly. Szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Ja jestem na tak! 







Macie tatuaże? Też mieliście problemy z blaknięciem koloru?Planujecie jakiś? 

czwartek, 17 października 2019

Recenzja Eveline Banana Loose Powder

Witajcie! 

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje pudru z Eveline.

Tak na prawdę to kupiłam go przypadkiem, bo na wyjazd zapomniałam swojego pudru na wyjeździe więc weszłam do pierwszego lepszego rossmana i kupiłam coś na szybko. Padło właśnie na ten puder. 

Co obiecuje producent? 

PUDER SYPKI MATT MY DAY to kosmetyk, który pochłania nadmiar sebum, wyrównuje koloryt skóry oraz skutecznie maskuje wszelkiego rodzaju niedoskonałości. Tłusta cera staje się szybko idealnie gładka. Produkt ten nadaje się jednak do wszystkich rodzajów cery. Puder można stosować na całej twarzy, nawet pod oczami bez obaw, że dojdzie do jej przesuszenia czy zatkania porów.

Opakowanie:

Bardzo wygodne z gąbeczką w zestawie. Wysypuję idealną ilość do pokrycia całej twarzy ale daję się go też dobrze dozować. 

OPINIA

Jak dla mnie ten puder sprawdza się świetnie. Teraz jest okres jesienno-zimowy więc moja skóra jest przesuszona a ten puder nie przesusza jej jeszcze dodatkowo. Jednak dla osób z tłustą cerą bym go nie polecała. U mnie na skórze mieszanej zaczynam się świecić po 6h przy skórze tłustej będzie to pewnie ok 3h. 
Ma piękny zapach bananowy i ładnie rozjaśnia skórę pod oczami nie obciążając jej. 

Jak dla mnie hit :) 
Na pewno zakupię jeszcze jedno opakowanie jak skończę to. 








Mieliście ten puder? Sprawdził się Wam? 

piątek, 23 sierpnia 2019

Back To School #2- Mój niezbędnik w szkolnej kosmetyczce

Witajcie!

Niestety wakacje się już kończą dla większości z Was. Ja mam na szczęście jeszcze miesiąc wakacji, bo zaczynam od października.
Jednak już teraz przygotowuje sobie mój niezbędnik kosmetyczny na uczelnie. Zwłaszcza, że u mnie sporo się zmienia, szukam mieszkania, pracuję, mam wiele planów i celów na ten miesiąc. Więc trzeba się wziąć do roboty !

Zacznijmy od mojego niezbędnika- kosmetyki, które MUSZE mieć ze sobą na uczelni i w pracy.


1. Żel antybakteryjny



Wiem, że w szkolnych łazienkach bardzo często brakuję mydła a szkoła jest ogromną wylęgarnią bakterii różnej maści. takie żele są małe, do każdej torebki i co najważniejsze odkażają :D



2. Krem do rąk.


Nawilżenie jest ważne, zwłaszcza jak używasz żelu antybakteryjnego, który przeważnie ma w sobie alkohol i wysusza ręce.


Moje dwie propozycje. 



3. Puder


Często od razu po uczelni idę do pracy. Co prawda ja przeważnie maluję się rano raz i już mnie nie interesuję się makijażem na twarzy. Jednak pracuję z ludźmi więc muszę jakoś wyglądać więc przed pracą delikatna poprawa makijażu jest wskazana :D





4. Mgiełka do ciała


Pięknie pachnie i odświeża. Dla mnie bardzo ważna. Nikt nie chce nieprzyjemnie pachnieć. Jeszcze czuć lato i jest ciepło, więc odświeżenie i to przyjemne uczucie ochłody zawsze jest wskazane.





Pamiętajcie, żeby nie przesadzać z ilością rzeczy w kosmetyczce. Najlepiej jest brać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Po co brać za dużo i robić sobie bałagan w torebce. 

To tyle na dzisiaj. Widzimy się w następnym poście. :D

środa, 21 sierpnia 2019

Moja pielęgnacja twarzy lato 2019

Witajcie! 

Jak zawsze trochę się ze wszystkim spóźniam, więc nie jest to nic nowego. W dodatku przedłużyłam sobie ostatnio paznokcie więc ciężko mi się pisze :D Podkreślając oczywiście, że sama to zrobiłam. Jest to dla mnie nowość ponieważ już 3 raz sama robie sobie hybrydę. Nigdy tego nie robiłam ponieważ nie miałam jakoś do tego zapału ale ostatnio kupiłam sobie cały "sprzęt" i wzięłam się do roboty. 

Tak w ogóle, jak Wam mijają ostatnie dni wakacji? Ja na szczęście mam miesiąc dłużej wakacje niż większość z Was. Nie chce Was tym zasmucać. Pamiętajcie, że nauka w szkole jest wspaniałym okresem w życiu nie ważne co się dzieje. Później jest na prawdę tylko gorzej :D

Wracając do tematu. Moja pielęgnacja nie jest jeszcze tak "skonstruowana" jakbym chciała, ale u mnie na razie się sprawdza. Ja się wzoruję przez bardzo długi czas na koreańskiej pielęgnacji. Od około 6 lat, nawet jak wtedy to nie było modne to miałam "fazę" na k-pop i bardzo fascynowała mnie Azja, między innymi Korea i Japonia. 5 lat temu miałam nawet bloga na ten temat. 
Pamiętajmy, że nie mam tak rozpisanej tej pielęgnacji na te "10 kroków" jest to taka w miarę tania wersja, na każdą kieszeń. Moja skóra się poprawiła i na razie z jej stanu jestem zadowolona. Zniknęły krostki i nie mam już tak "zapchanej" skóry twarzy jaką miałam wcześniej. Tak na prawdę to niedawno wróciłam do stosowania bardziej rozbudowanej pielęgnacji. Przez większość czasu moją pielęgnacją było oczyszczenie twarzy płynem micelarnym lub jakimś środkiem myjącym i tyle, więc małe czerwone wulkany na mojej twarzy były normą ponieważ moja twarz była po prostu źle oczyszczona. 

Dobra, bo już przedłużam chyba za bardzo opowiadając Wam moją historie życia. 

Przechodzimy do produktów i będę o nich mówić w kolejności w jakich ich używam i oczywiście będę pisała czy używam ich codziennie czy co 2-3 dni. 

1. Eveline Cosmetics Royal Snail 

Codziennie, noc. 

Płyn do demakijażu. Szału nie robi, nie widzę tutaj jakiejś innowacji ale zmywa makijaż i nie drażni oczu. Ja nie przywiązuję wagi do płynu do demakijażu, ważne żeby nie drażnił oczu i oczywiście zmywał makijaż. 


2. Nacomi Perfect Cleansing Oil 

Codziennie, noc. 

Bardzo fajny olejek. Nie zapycha i fajnie domywa pozostałości po makijażu. 


3. Ziaja oczyszczające liście manuka, żel myjący normalizujący

Codziennie, dzień/noc

Przemywam twarz tym żelem, rano fajnie odświeża i zmywa brud z nocy, a wieczorem zmywa resztki oleju z twarzy. Ładnie się pieni i nie mam jakoś zastrzeżeń. 


4. Ziaja Oczyszczające Liście Manuka Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy

Co 2-3 dni, noc.

Delikatnie oczyszcza skórę, jednak nie polecam stosowania codziennie. Jest to taki peeling, który stosuję jako maskę i zostawiam na parę minut po czym zmywam. Wole nie "szorować" twarzy tą pastą. 

5. Charcoal Nose Strips

Co 2-3 dni, wieczorem.

Te plastry sprawdzają mi się najlepiej. Minusem jest jedynie to, że potrafią zostawiać czarne plamy po nich, ale lubię ich używać bo ładnie oczyszczają moją najbardziej problematyczną część twarzy, czyli nos.

6. Ziaja OLM Tonik zwężający pory

Codziennie, rano/wieczorem.

Tonik jak tonik, szału nie robi. Atomizer bardzo przyjemny, robi fają mgiełkę.

7. AVA Youth Activator Vitamin C

Codziennie, rano/wieczorem.

Witamina C ma wiele dobrych dla skóry zastosowań. Zauważyłam zmniejszenie zaczerwienień na przykład. Polecam stosować :D

 8. Maseczki 

Co 2-3 dni, wieczorem.

Ja uwielbiam nakładać na swoją twarz maseczki, jednak ze względu na to, że jestem uczuleniowcem czasami maseczki mnie uczulają na przykład te zwierzaczkowe z bielendy (?) 
Jednak odkryłam niedawno (bo jestem sto lat za murzynami) maseczki z AA, które fantastycznie wpływają na moją skórę twarzy. Oczywiście uwielbiam też wszystkie te koreańskie maseczki, jeszcze żadna mnie nie uczuliła. 



9. Krem do twarzy TEALOGY 

Codziennie, rano/wieczorem.

Krem w którym się zakochała. Można go dostać w Hebe. 
Nie uczula, nawilża, jak dla mnie ma wszystko co potrzebne. 
Ostatnio również dostałam parę próbek kremu Bielendy Botanic Formula i myślę, żeby kupić sobie cały produkt ponieważ ostatnio Tealogy używam na noc a tych próbek z Bielendy na dzień pod makijaż i świetnie się sprawdza. 


Na dzisiaj to tyle. 
Na parę tygodni oddałam się pracy i jakoś nie mogłam się zebrać do napisania posta ale w końcu mam parę dni wolnego i znalazłam czas. 
Do następnego. :D



wtorek, 6 sierpnia 2019

Back To School #1- Co warto zrobić przed powrotem do szkoły?

WITAJCIE!


Ja, jak chodziłam jeszcze do szkoły bardzo lubiłam czytać takie posty, więc stwierdziłam, że na swoim blogu również wprowadzę taką serię. 


Co warto zrobić przed powrotem do szkoły?
W każdy koniec wakacji sama się nad tym zastanawiałam, teraz podzielę się z wami co ja robiłam przed powrotem do szkoły.

1 Zakupy!

Wiadomo, nowe zeszyty i inne duperele. Ja kupowałam wszystko co jest ładne a potem nie używałam tego. Najlepiej przed wyjściem zrobić listę zakupów. Uwzględnić w niej wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Teraz jest sezon więc ceny zeszytów i innych pierdół do szkoły są bardzo wysokie. Więc kupujmy to czego potrzebujemy a nie to co wpadnie nam w oko w sklepie (wiem, że czasami trudno się oprzeć ale dla własnego budżetu warto).


2. Zadbanie o siebie.

Zwłaszcza jak idziesz do nowej szkoły, warto zrobić dobre pierwsze wrażenie. Trzeba też patrzeć na to z tej strony, że jeżeli zaczniemy chodzić do szkoły i zajmiemy się swoimi obowiązkami nie będziemy mieć czasami czasu na odprężającą kąpiel czy zabieg u kosmetyczki. Wykorzystajcie ostatnie dni wakacji dla siebie i na relaks.

3. Zabawa!

Jeżeli chcecie, możecie też spędzić ten czas w gronie znajomych i porobić rzeczy, których nie zdążyliście zrobić w te wakacje. Bawcie się !


4. Ostatnie wyjazdy

Fajnie jest dobrze zorganizować sobie czas ostatnich wakacyjnych dni. Bierz przyjaciół i w drogę! 
Nawet jeżeli miałby być to wyjazd gdzieś blisko miejsca zamieszkania, czy wypad rowerowy. Można stworzyć wspaniałe wakacyjne wspomnienia. 


5. Organizacja

Nie mówię od razu o kupnie organizera za 50 zł, bo dla niektórych to spory wydatek. Taki organizer można spokojnie stworzyć samemu w zeszycie. Miejsce na plan lekcji czy rozpiska tygodniowa. Fajnie w ostatnie dni przed szkołą zaplanować sobie czas żeby nie tracić ani minuty we wrześniu na takie rzeczy :D 



To dzisiaj tyle ode mnie. Ja nigdy nie mogłam się wyrobić z taką serią ponieważ w sierpniu zawsze brakło mi czasu i stwierdzałam, że "za rok". Dzisiaj mam więcej czasu i jest dla mnie przyjemnością pisanie takich wpisów. W końcu się nie męczę blogiem, tylko robię to co lubię :D

Do następnego postu :D 


wtorek, 30 lipca 2019

Uczeń/Student- praca na wakacje czy na stałe?- Jak pogodzić pracę z nauką?

WITAJCIE ! 



Dzisiaj poruszę temat trochę "dla młodzieży", ponieważ o pracy wakacyjnej. Co prawda wakacje się już kończą, ale chciałabym też powiedzieć o tym jak pogodzić pracę z nauką, czyli pracy w trakcie roku szkolnego, czy studenckiego. 

Osobiście na studiach mi się trochę zaczęło nudzić, bo wiadomo, że nie jest to szkoła w której trzeba ostro "zakuwać". Jednak pracowałam również jak chodziłam do szkoły średniej. 

Ja powiedzmy mam w tym temacie jakieś doświadczenie ponieważ pracuję od 16 roku życia. Miałam przerwę około 2 lat z przyczyn życiowych :D pomimo wszystko to dosyć długi staż. 
Zauważyłam, że ostatnio większość pracodawców nie chce zatrudniać "na wakacje", ponieważ uważają, że nie opłaca im się szkolić nowych pracowników skoro za 3 mies odejdą z pracy. 




Zacznę od swojej przygody z pracą najpierw wakacyjną. 


Pracowałam w ośrodku wypoczynkowym. Co prawda była to praca na czarno, za stawkę taką co kot napłakał, ale cieszyłam się, że mam jakieś swoje pieniądze, jednak było to jawne wykorzystywanie. Po pewnym czasie zdałam sobie z tego sprawę. Za cały miesiąc pracy, na tygodniu na zmiany albo od 7-15 lub 13-22, a na weekendzie 7-22. Zgadniecie ile zarobiłam? 1200 zł. Pracowałam od poniedziałku do niedzieli. Jednak wtedy moja świadomość była o wiele mniejsza więc praca na wakacje jakoś się nie przejmowałam, zwłaszcza, że miałam jakieś tam swoje pieniądze, jeszcze na czarno i wiecie, jakoś to było. 
Ta praca była moją pierwszą. Co prawda dzięki technikum gastronomicznym na profilu hotelarstwo, doświadczyłam pracy/praktyk i było to bardzo dobre doświadczenie ponieważ nauczyłam się "pracy".   

Pracowałam w fast foodzie (myślę o kolejnym poście właśnie na ten temat), hotelu, budce z piwem a teraz w kawiarni. 
Lubie pracować w usługach ponieważ lubię kontakt z ludźmi i rozwijanie się w tym kierunku. 




Mam 17 lat, pracodawca wymaga 15 lat doświadczenia! 


Racja, doświadczenie jest bardzo ważne. Warto wyrobić sobie to doświadczenie kiedy człowiek jest młody i ma energię, i zapał do pracy. 
Ja osobiście teraz patrząc na niektóre CV moich znajomych i nie widzę sporego doświadczenia w pracy, dla mnie jest to dziwne, ze 25 letni człowiek w doświadczenie wpisuję sobie jedynie obsługę Exel'a. Dla niektórych w tym wieku jest to nawet pierwsza praca. 
Zacznijmy od tego, że pracodawcy (jeżeli chodzi o firmy, które sprzedają usługi) potrzebują osób młodych.Z zapałem i nowym spojrzeniem na niektóre rzeczy, więc chętnie zatrudniają młodych ludzi. Powiedzmy sobie szczerze, że jeżeli chcemy pracować na nie wiadomo jakim stanowisku, to rzeczywiście może nam się nie udać dostać tej naszej wymarzonej pracy, jednak trzeba od czegoś zacząć. Nie musi być to nie wiadomo jakie stanowisko. Warto sobie wyrabiać doświadczenie.  


Roznoszenie CV to mordęga 

Wiem, jak to jest, kiedy rozdało się miliony CV i nikt nie oddzwania. Od kwietnia do maja rozniosłam ponad 40 CV, i nikt nie oddzwonił. Są ludzie o różnych charakterach, więc trzeba się przyzwyczaić i z tym pogodzić. Nie zawsze potrzebują pracowników, trzeba się "wstrzelić" w sezon. Ja odpowiadałam na każde ogłoszenie o pracę. 

CV przez internet czy osobiście?

Ja jestem za roznoszeniem CV osobiście. Wydaje mi się, że wtedy pracodawca ma do nas większe zaufanie i pewność do przyszłego pracownika. Ze mną niektórzy od razu przeprowadzali rozmowę.   




Praca sezonowo czy na stałe? 


Jak zaczynałam prace w kawiarni pod koniec maja, pierwszym pytaniem mojego pracodawcy było, czy ma to być praca na stałe czy na wakacje, ja odpowiedziałam, że chciałabym pracować tam jak najdłużej, jeżeli będę mogła przychodzić np. na południa, po wykładach. Nie było problemu. Tak samo w większości miejsc w których pracowałam. Nie miałam problemu z pogodzeniem pracy z nauką (co prawda moje wyniki zawsze były przeciętne) 
Warto od razu się zapytać czy jest taka możliwość, pracy na południe. Na początku pewnie nie będzie najłatwiej ale wiem z doświadczenia, że do wszystkiego da się przyzwyczaić i pogodzić ze sobą. Jako na umowę zlecenie nie będziecie pracować codziennie, jedynie np na weekendy czy na tygodniu na południe. Wiem że da się to pogodzić. 


Plusy pracy w roku szkolnym/studenckim

- masz swoje pieniądze 
-zdobywasz doświadczenie zawodowe
-poznajesz nowych ludzi 
- uczysz się nowych rzeczy
- uczysz się wartości zarobionego pieniądza
- odciążasz rodziców finansowo

Minusy pracy jako uczeń/student

- przez pierwsze tygodnie możesz być zmęczony 
- możesz myśleć, że nie dasz rady 
- brak zrozumienia ze strony znajomych 

Pomimo minusów, cudownym uczuciem jest dostanie wypłaty. Pieniędzy za ciężką prace. 

Jednak nie dajcie się wykorzystać! 

Zauważyłam, że nikt nie chce pracować za mniej niż 15 zł/h. Ja pracuję za 12,70 zł "do ręki". Taka spoko stawka. Moja siostra pracuję za 12 zł/h "do ręki". 
Od czegoś trzeba zacząć, jednak pamiętajcie, żeby się cenić i nie dać się wykorzystać. 
Oczywiście nie będziecie pewnie zarabiać jakichś milionów ale moim zdaniem praca popłaca, a jeżeli mieszkacie z rodzicami, pieniądze będą na wasze potrzeby i rozrywkę. Od czegoś trzeba zacząć. 

Jeżeli uważacie, że nie dacie rady pogodzić pracy z nauką, na początek możecie spróbować. Nawet, jeżeli będzie to praca tylko na chwilę to po pierwsze będziecie mieli co wpisać w CV a po drugie to zawsze jakieś nowe doświadczenie.  

To wszystko na dzisiaj :D 
Mam nadzieję, że komuś tym postem pomogłam i chociaż trochę zmobilizowałam do działania. 

Zdjęcia pochodzą ze strony www.pixabay.com/

czwartek, 25 lipca 2019

DOUGLAS CARAMEL NUDES

Witajcie! 

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzje palety cieni z DOUGLAS'a. 
Paletę dostałam w czerwcu na urodziny więc już trochę ją zdążyłam przetestować. 
Na stronie kosztuje na tę chwilę 85 zł. 

OPAKOWANIE:
Piękne opakowanie, złote lustrzane. Wygląda bardzo ekskluzywnie. W środku jest czarny plastik, zamykane na magnes. Cienie są podpisane. 
Cienie są w kartonowym opakowaniu przypominające paletkę. Dodatkowo mamy pędzelek dwustronny nawet niezłej jakości. 




















KOLORY 
Piękne ciepłe kolory. W tym sezonie na topie. 

ŁĄCZENIE
Kolory łączą się bardzo ładnie ale mam wrażenie, że zanikają przy blendowaniu. 

PODSUMOWANIE:
Paleta fajna. Co tu dużo mówić, fajnie się z nią pracuję (pomimo, że niektóre cienie się osypują) ale lepiej najpierw zrobić oko potem twarz. 
Jednak jak na taką markę spodziewałam się trochę  więcej. Najbardziej mi się nie podoba to, że niektóre cienie zanikają i rzeczywiście muszę je nieźle napakować na pędzel żeby widać je było na oku. 
Paletka wygląda ładnie fajna na prezent. Można sobie tymi cieniami zrobić efekt "podbitego oka" więc warto uważać. 
Makijaż tymi cieniami. 






Dla mnie 8/10.
Ja się z Wami żegnam. Zrobie sobie maraton postów bo nowy blog i trzeba nadrobić zaległości :D 

Do następnego :D